BMW 740i E38 1995 – 45000 PLN – Warszawa

Srebrne BMW E38 na felgach Styling 37 budzi natychmiastowe skojarzenie – auto Jamesa Bonda z Jutro nie umiera nigdy (Tomorrow Never Dies). Do kręcenia scen filmowych użyto w sumie 17 egzemplarzy, chociaż ten… nie jest żadnym z nich. Przede wszystkim jest to krótsza wersja, na dodatek mimo emblematu 750i, mamy tu pod maską mniejszy silnik. Oczywiście 4-litrowe V8 to nie jest coś, co można by uważać za wadę. BMW 740i E38 to często pierwszy wybór dla wielu poszukujących tego modelu. Może nieco słabszy, ale lżejszy, z bardziej agresywnym brzmieniem. Tutaj silnik, skrzynia i wiele innych podzespołów przeszło szeroko zakrojone prace serwisowe, których koszt wyniósł niewiele mniej, niż obecna cena samochodu. Wśród drobnych modyfikacji właściciel zastosował nieco bardziej otwarty układ wydechowy, co poskutkowało wyższą mocą maksymalną i ładniejszym brzmieniem.

BMW 740i E38
Rocznik: 1995
Przebieg: 209000 km
Pojemność: 4000 cm³
Rodzaj paliwa: benzyna
Skrzynia biegów: automatyczna
Moc: 292 KM

Cena: 45000 PLN

BMW serii 7 E38 4.0 V8, rok 1995. Przebieg 209000 km. W moim posiadaniu od 3 lat.

Po zakupie w pierwszej kolejności został przeprowadzony kompleksowy serwis silnika i skrzyni biegów – zlikwidowano wszystkie wycieki i rozmaite niedomagania spowodowane wiekiem (między innymi są nowe wszystkie sondy, czujniki, świecie irydowe, pompa oleju, kompletny rozrząd, ogarnięta klimatyzacja i wiele innych – faktury na jakieś 30 tys. zł netto). Przebieg jest na 100% prawdziwy, ponieważ podczas pobytu w warsztacie prawie wszystkie wymieniane elementy okazały się jeszcze z pierwszego montażu. Przy okazji tych prac fabryczne, ceramiczne katalizatory, które zakończyły swój żywot, postanowiłem zastąpić półsportowymi, metalowymi o luźniejszej charakterystyce (200 cpsi), ale w postaci wyjątkowo długiego walca, dlatego spełniają współczesne normy emisji spalin – przegląd przechodzi wzorowo. Są bardziej odporne na przegrzanie i uszkodzenia mechaniczne oraz dają trochę
rasowego pomruku, zarazem udało się je upchnąć w fabryczne obudowy – wydech z zewnątrz wygląda całkowicie seryjnie. Dzięki wszystkim zabiegom wróciła właściwa moc auta z małym bonusem – powinno być 286 KM, a wyszło nawet 292 KM. Skrzynia biegów idealnie i niewyczuwalnie przełącza przełożenia.

Następnie seryjne felgi w rozmiarze 16 cali (widać je na dwóch zdjęciach) zostały zastąpione kultowymi osiemnastkami Styling 37 w dwóch szerokościach: 8 oraz 9,5 cala – moim zdaniem jedyne słuszne koło do tego auta pod względem wyglądu i komfortu. Założone nowe opony Michelin, w tej chwili mają 1 sezon za sobą. Hamulce ustąpiły miejsca bardziej wydajnym z modelu 750 – większe tarcze i zaciski. Osie są poszerzone dystansami, z tyłu 20 mm, z przodu 12 mm na stronę. Auto jest lekko obniżone – tradycyjne amortyzatory zostały wymienione na gwint BC Racing BR-RS. Rozwiązanie to posiada unikalną cechę w swojej klasie cenowej, mianowicie pozwala na zupełnie niezależną regulację parametrów wysokości, twardości i sprężystości oraz kątów pochylenia kół na kielichu (camber plates). Pozwala to na idealne ustawienie wg własnych preferencji i jednocześnie zachowaniu komfortu, bez ryzyka tzw. dechy czy efektu ping ponga. W przedziale 1-4/32 jest bardziej miękko niż seria. Przy okazji wymieniono wszystkie zużyte
elementy zawieszenia na nowe.

Po wszystkich pracach zabrałem się za doprowadzenie lakieru do jak najlepszego stanu przy zachowaniu fabrycznej powłoki (95% auta zachowało przez 25 lat oryginalne malowanie, poprawione były tylko jedne tylne drzwi, bez śladu). Oznaczało to jednoetapową korektę tzw. one step, renowację wszystkich elementów plastikowych oraz wyciągnięcie metodą PDR – uwaga – blisko 30 mikro wgnieceń. W tej chwili lakier jest gładki jak stół. Profile zamknięte oraz podwozie zabezpieczone technologią Krown. W aucie nie ma grama rdzy, nie wychodzą żadne purchle i inne niespodzianki. Bak także bez korozji, nie cieknie. We wnętrzu pojawiły się na nowo tapicerowane słupki, podsufitka oraz flokowana na czarno tylna półka. Auto dostało – od poprzedniego właściciela – fejkowy emblemat 750 na tylną klapę jako nawiązanie do auta Jamesa Bonda.

Samochód niespotykanie zadbany jak na ten model, serwisowany bez kompromisów, włożyłem w niego mnóstwo serca i pieniędzy. Nie wymaga w tej chwili żadnego istotnego wkładu finansowego, jedyne rzeczy mechaniczne, które ewentualnie pozostały do zrobienia – założenie linki tempomatu (obecnie jest zdjęta ponieważ urwało się mocowanie – koszt poprawienia to kilkadziesiąt złotych) oraz wymiana maty grzewczej w fotelu kierowcy. Dla estetów – na siłę można by wymienić tylne lampy, trochę parują i widać po
nich upływ czasu w postaci mikro spękań oraz niektóre panele drewniane wewnątrz mają pajączki na lakierze.

Najchętniej sprzedaż, ale rozważę ewentualnie zamianę na innego klasyka w porównywalnym stanie.

Telefon: +48 884 900 727
Miejscowość: Warszawa