buick-skylark-convertible-01

Buick Skylark Custom Convertible 1971 – SPRZEDANY

Buick Skylark Custom Convertible czwartej generacji wyróżniał się skróconym do 112 cali rozstawem osi, pozwalającym na uzyskanie smukłej i nowoczesnej sylwetki. To średniej klasy i wielkości muscle car, który dzięki kompleksowej odbudowie może dziś przeżywać drugą młodość. Jak wielką przygodą był remont można poznać czytając barwny opis sprzedającego. Wymalowane pasy upodabniają Buicka do kultowej wersji Gran Sport. Zaproponowana cena jest zdecydowanie poniżej aktualnej wyceny Hagerty dla stanu 1., co czyni zakup bardzo korzystnym.

O wrażeniach z przejażdżki tym samochodem możecie przeczytać na Automobilowni: http://automobilownia.pl/przejazdzka-po-godzinach-sredniej-wielkosci-skowronek/

Buick Skylark Custom Convertible
Rocznik: 1971
Przebieg: 6000 km
Pojemność: 5724 cm³
Rodzaj paliwa: benzyna
Moc: 230 KM

Wyposażenie:
Wspomaganie kierownicy 🙂

Wystawiam na sprzedaż mój wspaniały mucle car!
Auto po odrestaurowaniu przejechało bezproblemowo ponad 4 tys. mil w ciągu dwóch sezonów.
Jeżdżone tylko oczywiście w ciepłe, pogodnie dni, bo do tego zostało stworzone.
Odwiedziło między innymi Hrubieszów, Tomaszów Mazowiecki czy Warszawę.

Dane samochodu: Buick Skylark Convertible, rok produkcji: 1971
Silnik V8 350 cu – 5,7 litra, moc około 230 koni, moment obrotowy 475 Nm.
Gaźnik dwugardzielowy.
Po kontakcie z synem pierwszego właściciela już wiem, że to druga setka mu leci, ale w sumie i tak auto kompletnie odrestaurowane wiec 22561 przyjmuje jako zero.
Napęd na tył oczywiście – skrzynia TH350 „numbers maching”, zarówno silnika jak i skrzyni, tylny most oryginalny, dyfer (10 bolts).
Układ wydechowy: podwójny 2,5”, polerowany.
Koła i ogumienie: obecnie Cooper Cobra 245/60 R15, czarne felgi z szerokim chromowanym rantem.
Zawieszenie seryjne GM, sprężyny i system wahaczowy przód i tył.
Hamulce seryjne czyli bębnowe, zarówno na przód jak i tył, dwuobwodowe plus serwo.
Wyposażenie pojazdu to np. dach składany elektrycznie (silniczek elektryczny steruje całą hydrauliką).
Dodatkowe są zegary temperatury silnika, ładowania i ciśnienia oleju.

Auto kupione było z zamiarem pojeżdżenia sezon lub dwa i dopiero wtedy rozpoczęcie remontu – tak zapewniał sprzedawca.
Po zobaczeniu jednak auta na żywo okazało się, że remont należy zacząć niezwłocznie.
Silnik odpalał i auto jeździło, z odległości 3-4 metrów nawet nieźle się prezentowało, ale bliżej to było wstyd je pokazywać.
Rozebrane przeze mnie, u mnie w garażu, a raczej zdemontowane po prostu wszystko, i po kolei wysyłane do różnych specjalistów, wypiaskowana buda i rama oraz drobiazgi, jak szkielet kanap pod nową tapicerkę. Buda poszła do blacharza i długo, długo nie mogła wrócić. Dzięki temu wydłużającemu się remontowi budy miałem czas zająć się ramą i silnikiem. Rama zabezpieczona antykorozyjnie, całe zawieszenie, każda gumka, łożysko czy uszczelnienie wymienione na nowe, nowe sprężyny, amortyzatory, nowe przewody hamulcowe, paliwowe, bębny z okładzinami.

Początkowo nie miałem zamiaru robić silnika, bo odpalał bardzo ładnie i równo pracował ale w związku z przedłużającą się reanimacją budy wysłałem również silnik pod Warszawę do remontu. Właściciel firmy VPSmotors, która przeprowadziła remont silnika i skrzyni mimo z zewnątrz niepozornego zakładu okazał się profesjonalistą w każdym calu. Silnik jak się okazało był remontowany po raz pierwszy, pierwszy szlif. Przy okazji oczywiście zregenerowano skrzynie biegów, gaźnik i rozrusznik.

Wracając do budy to na szczęście wszystkie części blacharskie można sprowadzić ze Stanów, problem jest z transportem gabarytów czasami. Bagażnik np. przyjechał mi w siedmiu częściach w małej paczce, ale podłogi w tylu kawałkach już nie znalazłem, a w związku z tym, że całe jej wzmocnienie poprzeczne było w bardzo dobrym stanie, podłoga została połatana.

Co do malowania to miałem dwie koncepcje, żółty lub biały z obowiązkowo czarnymi pasami. Pasy są jak w Buicku GS, malowane. Kupiłem szablony, bo jak oglądałem zdjęcia tego modelu w Internecie to prawie każdy miał inne te pasy. Pasy po prostu musiały być, może oryginalnie nie miał pasów ale dla mnie amerykańskie auto bez pasów to jak muscle car bez V8.

Tapicerka jest całą nowa, z przeszyciami jak w oryginale, ale kolory skóry są już dobrane indywidualnie przeze mnie. Miałem spory problem, bo w sumie jak robiłem tapicerkę to nie byłem jeszcze zdecydowany na jaki kolor będę go malował.

Chromy są nowe na większości elementów lub elementy są nowe. Miałem troche problemów żeby znaleźć zakład który mi zrobi ładnie zderzaki. Problemem okazał się ich rozmiar. Ale jak się dobrze szuka to się zajdzie wszystko – ja chromowałem w zakładach w Tarnowie.

Praktycznie wszystkie pozostałe elementy w aucie są nowe takie jak: chłodnica, bak, serwo, tłoczki do podnoszenia dachu, poszycie dachu i tym podobne. Stary jest tylko zbiorniczek wyrównawczy płynu chłodniczego.

Mam oryginalny window sticker od tego auta… co to za naklejka?
To kartka, która leżała za szybą auta jak auto stało sobie u dilera w salonie w 1971.

Auto zakupiłem na podstawie zdjęć i rozmów ze sprzedającym w styczniu 2010.
Do Polski Buick dojechał w marcu 2010.
Renowacja trwała do października 2012 roku i wtedy autko zostało zarejestrowane w Polsce.

Prostota konstrukcji jak u wszystkich „Amerykanów” z tamtych lat, a przy tym ciekawe rozwiązania jak potencjometr w gałce do włączenia świateł, którym regulujemy natężenie podświetlenia zegarów. Ma bardzo dobry skręt dzięki czemu bez problemu się nim manewruje, dodatkowo wspomaganie działa w amerykańskich autach tak, że małym palcem można kręcić kierownicą. A z wad to tylko to, że nie da się nim przejechać niezauważonym…

Jak do niego wsiadłem pierwszy raz na urzędzie celnym w Bremerhaven to wiedziałem że to ten! Wcześniej przymierzałem się do Corvette C3, ale siedząc za jej kierownicą coś mi jednak nie pasowało.
Miło się nim jeździ, bo nawet wyjeżdżając z podporządkowanej drogi kierowcy cię puszczają, zatrzymując się, żeby obejrzeć auto.
Części sporo przyjechało w bagażniku od razu, reszta też kupowana była w USA – ebay, rockauto itp. W Polsce zakupiona została w sumie tylko szyba przednia.

Jeździ się bardzo po amerykańsku, trochę jak pontonem po rzece.
Nie utwardzałem w nim nic, nie wzmacniałem go, starałem się zostawić jak najbardziej oryginalne wszystko, żeby móc poczuć się jak ten pierwszy właściciel, który w ‘71 wyjechał nim z salonu. Tapicerka była w kiepskim stanie, obecnie wszystko jest zrobione w pachnącej skórze naturalnej.
Bulgot dochodzący z tyłu auta, poczucie tej mitycznej amerykańskiej wolności, niepowtarzalne uczucie…

Najciekawsze samochody klasyczne, youngtimery i przyszłe klasyki na sprzedaż.