Toyota Celica 1.6 STi 1990 – SPRZEDANA

Jej sylwetka wywołuje rajdowe skojarzenia i choć to wersja podstawowa, dzięki temu służyła przez lata statecznym właścicielom. 1,6 l w lekkim nadwoziu radzi sobie i tak całkiem nieźle, rozpędzając samochód do pierwszej setki w 11 sekund. Toyota Celica jest samochodem o ponadprzeciętnej trwałości mechanicznej, co pozwala używać ją choćby na co dzień. Sprzedaje ją handlarz, który nie wstydzi się swojego fachu i nie gryzie. Nabywca z pewnością powinien być zadowolony.

Toyota Celica 1.6 STi
Rocznik: 1990
Przebieg: 158490 km
Pojemność: 1587 cm³
Rodzaj paliwa: benzyna
Skrzynia biegów: manualna
Moc: 105 KM

Wyposażenie:
wspomaganie kierownicy, elektryczne lusterka i… już 🙂

VIN: JT164ATJ000085796

Samochód sprowadziłem dwa tygodnie temu, bez żadnych uwag – ba, nawet wywołując pozytywne „poruszenie” na SKP – zaliczył urzędowy przegląd.
Utrzymany i zachowany w oryginalnym stanie, dzięki tak (nie)lubianym rocznikom dwóch właścicieli miał szczęście uniknąć „modów”, diod, „ledów”, ryflowanych dywaników, dziur po kulach na nadwoziu i innych koneserskich atrybutów pojazdu semi-sportowego 🙂

Nadwozie ma ślady ponownego lakierowania na dwóch tylnych błotnikach.
Korozja? Kobiecie parkowanie? Wandalizm?
Proszę nie pytać, bo naprawdę nie wiem, ale ponieważ z ciekawości zdjąłem boczki podczas sprzątania, to wiem że śladów kolizji brak.
Wzmocnienia, profile, podłoga bez ingerencji.

„Coś tam” widać na zdjęciach jaką kondycję Toyota prezentuje w chwili obecnej, ale najchętniej zaproszę zainteresowanych na przejażdżkę, zabawę w podnoszenie świateł (jak tylko zjechałem z lory, to nie umiałem sobie odmówić „góra-dół' kilka razy) i dokładną weryfikację auta. Przejechałem ok. 300 km i mam pewne (naprawdę drobne) uwagi co do dalszych poczynań, aby auto jeździło następne 25 lat.

Wymieniłem kilka dni temu łożysko przedniego lewego koła i świece zapłonowe.
Przy okazji, to wszystkie części eksploatacyjne dostępne są na półce w najpopularniejszej hurtowni, ceny śmieszne.

Jeździe się genialnie, siedzimy „na ziemi”, silnik wcale nie jest taki słaby, a pokolenie „90” odwraca głowy…
kto miał plakat podobnej w barwach „Stomil-Olsztyn” nad łóżkiem? 🙂

Zapraszam do kontaktu, uczciwie przedstawię stan auta, konieczne i przewidywane prace oraz zaproponuję finalną cenę.
Negocjacje przez telefon lubię w takim samym stopniu jak kupujący informacje „JEDYNY TAKI, ZOBACZ, OKAZJA!!!”

Komplet opłat w cenie, „recykling” też 🙂
Rejestracja 256 zł.

Tak na koniec: co to ukrywać, jestem handlarzem, ale zapewniam że nie gryzę.
Jak ktoś lubi rasowe klimaty, to migusiem odzieję niedzielną kamizelę i mokasyny, Kobieta pęto kaszanki na grylu usmaży, a my w altanie, przy zimnej czerwonej kartce potargujemy „celikę” 🙂
Niebawem kolejne ciekawe auta z lat 90.