Fiat Punto 1998 – 44000 PLN – Katowice

Jest rok 1998. Długie lata pracy w Hucie Metali Nieżelaznych w Szopienicach pozwoliły Wam w końcu spełnić marzenie o własnych czterech kółkach. Piękny, mysioszary lakier metalik błyszczy w słońcu niemal tak bardzo, jak uśmiech pracownika Polmozbytu w Katowicach, wręczającego Wam kluczyki. Pachnące nowością wnętrze rozpieszcza przestronnością i wygodą, potężny, ponad litrowy silnik zapala na dotyk a japońskie radyjko JVC zaczyna grać śląskie pieśniczki nadawane prosto z Piekar. Nadchodząca emerytura zanosi się klawo. Gdzie zawiezie was wasz nowy nabytek? Wysokie góry Beskidów, lazurowe wybrzeża Jeziora Żywieckiego a może nawet – kto wie, jeśli fantazja pozwoli – szaleńcza podróż nad sam Bałtyk? Ruszając spod salonu przypominasz sobie hasło reklamowe, które mąż zabrał na plakacie, by powiesić w Waszym garażu. Fiat Punto. Odpowiedź.

Fiat Punto 1.1 55 S
Rocznik: 1998
Przebieg: 13480 km
Pojemność: 1100 cm³
Rodzaj paliwa: benzyna
Skrzynia biegów: manualna
Moc: 55 KM

Cena: 44000 PLN

Wyposażenie:
– Lakier metalik
– Centralny zamek (pilot)
– Radio

Na sprzedaż oferuję samochód typu „błąd w systemie” – Fiata Punto 1.1 55 S, nabytego 19.10.1998 w Polmozbyt Katowice, który do dziś przejechał niecałe 13500 km.

Samochód zachowany jest w stanie niemal nienagannym, co przede wszystkim wynika z niezwykle niskiego przebiegu i garażowania od momentu zakupu. Pierwszym (i w praktyce jedynym, poza mną) właścicielem było małżeństwo korzystające z samochodu okazjonalnie – jedynie na wyjazdy weekendowe/urlopowe. Smutne koleje losu sprawiły, że około piętnaście ostatnich lat samochód spędził (dosłownie!) pod kocami w garażu, do 2011 wyjeżdżając jeszcze na coroczne badania techniczne (o czym poświadcza dowód rejestracyjny).

Punto nabyłem w ubiegłym roku, niejako z przypadku, poszukując garażu w okolicy. „Stan zastany” obrazuje fotka z kocem. Wóz na lawecie trafił na serwis pozakupowy w AutoItal w Katowicach, gdzie wymieniony został rozrząd z pompą wody, „płyny ustrojowe”, pompa paliwa i wypłukany zbiornik paliwa (jest faktura). Zamontowany też został nowy akumulator oraz wykonane badanie techniczne, które auto przeszło bez najmniejszych problemów. Od tego czasu samochód zrobił około trzystu kilometrów, również na nieco dłuższych niż najbliższa okolica trasach – odpala „na dotyk”, silnik pracuje nienagannie, prowadzi się bez zarzutu, jak na niemal nowy samochód przystało. Auto (poza wydechem) wolne od rdzy, zdrowe podwozie i karoseria – rzecz prawie niespotykana już w Punto I. W środku pachnie jeszcze Polmozbytem.

Sporą atrakcją są świetnie zachowane czarne tablice rejestracyjne o budzącym raczej niewesołe skojarzenia wyróżniku KAC.

Kolejną atrakcją jest kompletny pakiet dokumentów i „suwenirów”, jakie pierwsi właściciele otrzymali przy zakupie auta w 1998 roku. Książka gwarancyjna, instrukcja obsługi w języku polskim, broszurki, dwa kluczyki plus klucz-matka z kodem (plus dodatkowy kluczyk do korka wlewu paliwa, o tym za chwile), karta kodowa do radia i instrukcja doń, etc. Zachowały się nawet oryginalne etui i futerały, w tym te na kluczyki sygnowane logo Polmozbyt Katowice. Dodatkowo otrzymałem wraz z nim dedykowaną książkę – instrukcję napraw wydawnictwa Auto. Słowem, prawdziwy wehikuł czasu.

Auto w dość ubogiej wersji wyposażeniowej ABC+ – Absolutny Brak Czegokolwiek Plus. Jest lakier metalik, radio JVC (prawdopodobnie założone w salonie), centralny zamek z pilotem (także opcja salonowa lub dołożona po zakupie – jest instrukcja), tapicerka, gumowe dywaniki, szyby na korbki, cztery koła z kołpakami.

Samochód posiada oczywiście i wady:
1. W 1999 miało miejsce włamanie do garażu. Wybita została szyba boczna pasażera, wgniecione punktowo drzwi oraz uszkodzony zamek wlewu paliwa – stąd jego wymiana i inny kluczyk.
2. W 2005 auto brało udział w stłuczce. Ucierpiał tylny błotnik kierowcy – badanie miernikiem lakieru (zdjęcia w galerii) pokazało, że był on szpachlowany. Według poprzedniej właścicielki zdarzenie było niegroźne (stłuczka na skrzyżowaniu przy niskiej prędkości), ucierpiało jedynie poszycie, auto odjechało zresztą o własnych siłach. Lakierowany był więc tylny błotnik i drzwi, reszta auta ma fabryczną powłokę lakierniczą.
3. Silnik jest od spodu zapocony olejem, co wyszło na serwisie pozakupowym w Auto-Ital. W opinii serwisantów jest to norma, mieli zresztą ubaw, że problem ten dotyka nawet prawie „nowego” Punto I, co nie zmienia faktu, że odróżnia je to od auta prosto z salonowej posadzki.
4. Klapka/pokrywka zapalniczki samoczynnie się otwiera po zamknięciu.
5. Spryskiwacz przedniej szyby nie działa (pompka pompuje).
6. Dwie punktowe wgniotki na tylnej klapie (prawdopodobnie od otwarcia klapy bagażniku w dość niskim garażu).
7. Lekko otarty bok tylnego zderzaka.
9. 22-letnie opony… auto posiada komplet ogumienia, na którym wyjechało z fabryki

Więcej grzechów auta nie stwierdziłem – Punto jest w stanie uszanowanego, „nowego” auta z przebiegiem 13,5 tysiąca kilometrów. Było oczkiem w głowie właścicieli.

Jak wspomniałem na początku, auto nabyłem jako „nierozłączny pakiet” z garażem, na którym bardzo mi zależało (dla mojego własnego klasyka). Wykonałem serwis niezbędny do przywrócenia samochodu na drogi, ale niestety COVIDowa rzeczywistość A.D. 2020 uniemożliwiła udanie się na jakiekolwiek spoty, zloty jaktajmerów i inne forcaitalie. Znajomi detailerzy (Lautus Car Spa w Sosnowcu, polecam z całego serca) wykonali jednoetapową korektę lakieru wraz z nałożeniem powłoki firmy Fireball (efektem czego auto prezentuje się lepiej, niż w salonie w 1998), a mój ulubiony fotograf (Grzegorz Kozłowski, również całym sercem polecam) zrobił KACPunto fantastyczną sesję zdjęciową na Nikiszowcu i w Szopienicach (gdzie auto spędziło w praktyce całe swoje życie).

Skąd taka cena? W 1998 cena katalogowa Punto 1.1 55 S wynosiła 29500 zł. W przeliczeniu na siłę nabywczą złotówki w 2020, daje nam to zawrotną kwotę (w przybliżeniu) 55000 zł (przy okazji pozdrawiam wyznawców teorii „jakie te współczesne auta drogie”). Utrata wartości pojazdu w pierwszym roku użytkowania, przy przebiegu 10-15k km, to około 1/5 wartości pojazdu (na przykładzie współczesnego Tipo), co daje w przypadku szarego jak myszka Punto przysłowiowe 44 tysiące złotych. Jestem jednak w tej kwestii otwarty na wszelkie racjonalne argumenty i sugestie.

Nabywca otrzymuje samochód gotowy do jazdy (pomijając zabytkowe opony, choć nie oszukujmy się – auto raczej nie będzie służyć na daily…), w stanie i kompletności prawdopodobnie niepowtarzalnym w skali Kraju, na zwracających uwagę czarnych tablicach. Co więcej, wystawiłem już ten wóz na kultowej Giełdzie Klasyków za absurdalne (albo i nie) pieniądze, więc nabywcy odpada ten obowiązek – a pozostaje czysta radość z posiadania tej kapsuły czasów minionych.

Telefon: +48 661 939 178
Miejscowość: Katowice