Serce, pasja i dusza zawsze wyróżniała sportowe samochody Alfa Romeo, nie inaczej było z debiutującym w 1995 roku modelem GTV/Spider serii 916. To projekt Enrico Fumia z firmy Pininfarina, aerodynamiczny, o współczynniku Cx=0,33. Klinowaty kształt, nisko poprowadzony nos, wysoki podniesiony tył z odciętym ogonem w stylu Kamm-tail, do tego ciekawy pas tylnych świateł połączonych blendą i podwójne przednie reflektory. Prasa była zachwycona, a niebawem posypał się grad nagród. Największe emocje wzbudzała wersja z jednostką V6 Busso, zwłaszcza w najmocniejszej, 24-zaworowej, 3-litrowej odmianie. Taki właśnie egzemplarz z wnętrzem Lusso zakupić możecie w Krakowie. Jeżeli czytając opis właściciela odniesiecie wrażenie, że jest on poetą – cóż, właśnie tak działają prawdziwe sportowe włoskie samochody.
Alfa Romeo GTV 3.0 24V Lusso
Rocznik: 1997
Przebieg: 183000 km
Pojemność: 2959 cm³
Rodzaj paliwa: benzyna
Skrzynia biegów: manualna
Moc: 220 KM
Cena: 42916 PLN
Silnik Busso i wnętrze Lusso.
Tyle potrzeba do szczęścia.
Wszyscy wiemy, że silniki Busso to najlepiej brzmiące V6 na świecie, na wieki wieków.
Odzywa się na najmniejsze dotknięcie pedału gazu, z każdych obrotów, z każdego biegu.
A powyżej 4 tysiący, ach…
Ta Alfa Romeo GTV ma coś więcej do zaoferowania – wydech Ragazzon na dwóch potężnych tłumikach końcowych, który sprawia że silnik na biegu jałowym uroczo cichutko dudni, na niskich pięknie basowo mruczy, a na wysokich ryczy jak prawdziwe, małe Ferrari.
Pierwsze skrzypce Mediolanu, poparte przez pierwsze violoncello Susegany.
Poezja dla uszu.
Kierowca otulony jest luksusem pięknej i pachnącej kremowej skóry. Wszystkie łączniki pomiędzy kierowcą a samochodem wymagają jedynie lekkiego dotyku, żeby samochód jechał tam, gdzie chcemy, i jak chcemy.
Raj dla zmysłów.
Grand Turismo. Veloce. Molto veloce.
La meccanica dello emozzioni.
Tą rozkoszą można dzielić się z pasażerem bądź pasażerką.
Szkolne dzieci zostają w domu, bo są już za duże na tylne fotele, więc tylne fotele są miejscem na torebkę, marynarkę, parasol.
Bagażnik sportowego charakteru, żeby nie psuć rozkład mas, pomieści dwie walizki pokładowe, w sam raz na wiosenny długi słoneczny weekend nad Gardą.
Alfa pochodzi ze Szwajcarii, z której ją pierwszy właściciel w Polsce sprowadził wiosną 2017 roku, z przebiegiem ok. 176 tys. km.
W moje ręce oddana została 2 tys. km później, wiosną 2021, i od tej pory udało mi się nią cieszyć przez 5 tys. km.
Zazwyczaj na krętej 150-kilometrowej pętelce na południe od Krakowa.
Jako że tak jak poprzedni właściciel, tak i ja, mamy po kilka samochodów „weekendowych”, wyjeżdżających tylko w sezonie letnim, to trudno zrobić więcej kilometrów każdym z nich. A szkoda. Nigdy nie zdążyłem pojechać nią dwa tygodnie dookoła Włoch, ani nawet do Chorwacji, bo zawsze rozum zwyciężał nad sercem, więc jechaliśmy innymi samochodami.
W oczekiwaniu na nowe spotkania, śpi pod kocem w ogrzewanym garażu, a spotkania nasze odbywały się tylko w piękne dni od maja do października.
Alfa ma swoje lata, więc naturalnie, dumnie nosi kilka zmarszczek.
Co najważniejsze, podłoga jest zdrowa, także i progi.
Ale tak dla przyszłych pokoleń, przydało by jej się nowe zabezpieczenie, oraz odmalowanie elementów zawieszenia itd.
Czasami da znać, że stała w garażu miesiącami, kilkoma kroplami oleju uciekającego z uszczelniacza wału korbowego, jak to Alfa z Busso.
Opony, z racji rocznika, nadają się już do wymiany lub po prostu upgrade na coś większego, jak już.
Wymiana rozrządu z racji wieku, będzie w przyszłości idealną okazją, żeby pokrywom głowic dać trochę upiększenia.
Ona zasługuje na miłość, a ja niestety nie mam kiedy jej tej miłości dać.
Ja mogę dać jej tylko pieniądze i złote felgi, ale po co jej pieniądze i złoto, jak nie dostaje regularnej uwagi i miłości?
Kocyk w komplecie, jak i pełne pudło małych części, jak ori emblematy – napisy na tylną klapę, nowy znaczek na maskę, uszczelki drzwi, komplet zegarów, nowa chłodnica, i nawet nie wiem co tam jeszcze jest w tej skarbnicy.
Telefon: +48 660 115 092
Miejscowość: Kraków








































