BMW 320i E21 1975 – SPRZEDANE

BMW E21 bez czarnej blendy pomiędzy światłami tylnymi to bardzo rzadki widok. Takie pojazdy powstawały tylko przez pierwsze 4 miesiące, a zmianę wprowadzono ze względu na skargi użytkowników, którzy uznali, że ten samochód w ten sposób wygląda… zbyt ubogo. W poprzedniku, modelu 02, w tym miejscu umieszczono tablicę rejestracyjną, podobnie w większej serii 5, modelu E12. W nowej trójce tablica powędrowała na zderzak, ale projektant – słynny Paul Braq, zapewne nie spodziewał się, że projekt trzeba będzie tak szybko skorygować. Szczęśliwie – reszta samochodu sprawdzała się znakomicie. Wyposażony w układ wtryskowy silnik M10 był prawdziwym wulkanem mocy – 125 KM w połowie lat 70. pozwalało skutecznie konkurować z Alfą Romeo, a to dla niemieckiej marki było największym wyróżnieniem.

BMW 320i E21
Rocznik: 1975
Przebieg: 60000 km
Pojemność: 1990 cm³
Rodzaj paliwa: benzyna
Skrzynia biegów: manualna
Moc: 125 KM

Jak często zdarza się Wam zobaczyć auto zabytkowe „wzorcowe” – w idealnym stanie, z małym przebiegiem, w pierwszym lakierze, w konfiguracji prospektowej?

Mam spore doświadczenie i wiele widziałem, ale takiego wozu wcześniej nie spotkałem. Naprawdę rzadko kiedy 50. letni klasyk jest bez skazy. Cuda jednak się zdarzają i chciałbym Wam jeden z takich cudów pokazać.

To tzw.„Vorserie” BMW serii 3 (e21) z początku produkcji, z 1975 roku – bez czarnego grilla między tylnymi lampami i z wieloma drobnymi różnicami względem późniejszych modeli. Tutaj w fenomenalnym kolorze miętowym (Mintgruen), cała w pierwszym lakierze i z przebiegiem 60.000 km. To także najmocniejsza wersja aż do 1978 roku, kiedy pojawiło się legendarne 323i.

BMW 320i ze zdjęć pochodzi z listopada 1975 roku i jest napędzane 4 cylindrowym silnikiem M10, na wtrysku, o mocy 125 KM. Przy masie 1090 kg gwarantuje to przyspieszenie w 9,9 sekundy do 100 km/h i prędkość maksymalną 182 km/h. Pamiętajmy, że auto jest prawdziwym dziadkiem i choć ma 50 lat to nadal czuć w nim pierwotnego ducha BMW.

Auto jest w fantastycznym stanie i rewelacyjnym kolorze. „Freude am Fahren” jest tutaj wiecznie żywe.

Auto przeszło duży serwis i detailing. Wygląda jak milion, choć kosztuje nieco mniej. Gotowe do jazdy, zarejestrowane w Polsce na białe tablice.