Sprzedaż tego samochodu to dla mnie jak zamknięcie pewnej epoki. Range Rover Classic służył mi od początku 2021 roku i przejechał nim w tym czasie blisko 80 tys. km, najczęściej z lawetą, holując na niej inne klasyki. Zestaw niezwykle charyzmatyczny, który zawsze dowiózł do domu i wszędzie wzbudzał zainteresowanie – niezależnie czy mówimy o Polsce, Szwecji, Włochach, Francji, Holandii, Szwajcarii, Niemczech, Czechach czy Danii. Zapewne, gdyby nie okazja nabycia Musso w stanie fabrycznie nowego samochodu i bez przebiegu – służyłby dalej, ale tak – w ostatnich tygodniach więcej stoi, niż pracuje. Stąd pomysł, żeby znalazł nowy dom. Co w nim szczególnego? Ne pewno konfiguracja, i nie mam tu na myśli tylko świetnego zestawienia ciemnozielonego lakieru z wnętrzem w jasnobrązowy sztruks z misia Colargola. To soft dash, czyli ten po zmianach we wnętrzu, zapewniających lepsze wyciszenie. Co więcej, to jeden z ostatnich wyprodukowanych Classików. Pod jego maską pracuje ostatni z czterech oferowanych w tych autach Turbodiesli, czyli 300 Tdi, spięty ze skrzynią R380 z przekładnią Borg Warner – oferując najdłuższe przełożenie, jakie fabrycznie wychodziło w tych samochodach. Taka konfiguracja dostępna była wyłącznie przez kilka ostatnich miesięcy produkcji, a ten egzemplarz ma numer VIN dokładnie o 2361 niższy od ostatniego wyprodukowanego klasycznego Range Rovera. Rezultat w połączeniu z nieco powiększonym rozmiarem opon to 2500 obr./min przy 100 km/h, czyli spokojne podróżowanie w ciszy – zestawiając z innymi Landkami w tych czasach, a zwłaszcza z Defenderem.
Czytaj dalej Range Rover Classic 1995 – SPRZEDANY