Rover SD1 to następca modelu P6, przedstawiciel klasy dużych, reprezentacyjnych sedanów i ostatni brytyjski zdobywca nagrody Car of the Year, co miało miejsce w 1977 roku. Jego projekt był awangardowy, wręcz radykalny. Przednie światła przypominały te z Ferrari Daytona, a boczna sylwetka tą z Citroena CX. Co więcej, dało się w nim złożyć tylne fotele i podnieść tylną klapę w całości, co zrobiło z niego samochód uniwersalny. Silnik 2,6 l pod jego maską to 6-cylindrowa jednostka Triumpha, oferująca mu w tej odmianie 138 KM. Ten egzemplarz z pewnością wyróżnia się stanem zachowania i piękną kolorystyką.
Rover SD1 2600
Rocznik: 1980
Przebieg: 40100 km
Pojemność: 2597 cm³
Rodzaj paliwa: benzyna
Skrzynia biegów: manualna
Moc: 138 KM
Cena okazyjna: 39.999 PLN (ważna do 28.04.2026)
Uwielbiam go za materiały wewnątrz, za kolory, za wygląd kierownicy i za wówczas nowatorski design. Rover SD1 zadebiutował w 1976 roku i w 1977 zdobył zaszczytny tytuł Car of the Year.
Wrażenia z jazdy? Skrzyżowanie twardości i dźwięku R6 BMW z designem Renault, okraszone legendarną, brytyjską jakością wykonania. To ostatnie akurat mam w tym egzemplarzu gdzieś, gdyż na jego liczniku wydaje się być – nigdy nie zrolowany – przebieg 41.000 km.
Rover SD1 2600 z 1980 roku został kupiony w Niemczech w 2018 roku z przebiegiem 39.000 km i sprowadzony do Polski. Jako nowy opuścił salon w Szwajcarii. Obecnie na liczniku widnieje 41.000 km (nie jest potwierdzony dokumentami, ale po prostu czuć, że jest autentyczny), na aucie nadal jest pierwszy lakier, wewnątrz jest przepiękna oryginalna tapicerka, a spód auta wygląda jak nowy, a może i lepiej. Silnik pracuje wybornie, ma 6 cylindrów, 132 KM i jest zasilany 2 gaźnikami. 5 biegów i napęd na tył sprawiają, że wóz nadaje się do bycia mistrzem autostrady jak i królem zlotu… i to za naprawdę niewielkie pieniądze.
Z Roverem jest związana pewna historia. Kupiłem go od wdowy po pewnym warszawskim kolekcjonerze, który autentycznie kochał ten model. Niestety nie udało się odnaleźć książek serwisowych, szczególnej historii, ani instrukcji, gdyż na rok przed śmiercią Pan Andrzej stracił pamięć. Ocalało ogłoszenie z 2018 roku, które załączam do zdjęć – ono wiele mówi o historii tego auta.
Według tego co widzę i łącząc pewne fakty mogę stwierdzić, że:
– hamulce
– zawieszenie
– felgi i opony
– 50% układu wydechowego
– silnik
wyglądają na odbudowane lub są po prostu nowe. Szacuję, że koszt samych tych prac wyniósł 50-60 tys. zł i został poniesiony przez Pana Andrzeja.
Za mojej kadencji została poprawiona podsufitka (jest nowa) oraz karoseria, na której była masa wgniotek i szkód wynikających z trzymania auta przez pewien czas pod chmurką. Auto posiada pierwszy lakier, który w momencie zakupu był wyjątkowo matowy. Wieloetapowa korekta z kilkudziesięcioma zaprawkami przyczyniła się do odzyskania dawnego blasku, lecz nie udało się usunąć wszystkich wad i jak zaczniemy ich szukać to je znajdziemy. Mimo to auto prezentuje się naprawdę zjawiskowo, ma świetną specyfikację kolorystyczną i po prostu się błyszczy, a szramy „czasu” są mało widoczne.
Rover jest zarejestrowany na żółte tablice, świetnie jeździ, wszystko w nim działa.
Telefon: +48 602 151 650
Miejscowość: Raszyn pod Warszawą















































































