Przepiękne plaże, a tuż za nimi pasmo gór, a tam serpentyny. Tak wygląda raj dla miłośników motoryzacji, a także młode lata tu prezentowanej limuzyny. Mercedes 500 SEL W126 w 1981 roku to był hit. Produkowana dopiero od roku luksusowa limuzyna z 5-litrowym silnikiem V8, która do bogatego krajobrazu Lazurowego Wybrzeża i Monako pasowała wyśmienicie, zwłaszcza w białym kolorze. Po latach trafiła do Polski, by tu otrzymać nowy lakier i przejść mechaniczną odbudowę. Teraz cieszy oczy miłośników na zlotach i czeka na moment, by cieszyć nowego właściciela.
Czytaj dalej Mercedes 500 SEL W126 1981 – SPRZEDANY
Archiwa tagu: 50-100 tys.
Maserati 3200 GT 2001 – SPRZEDANE
Maserati 3200 GT to włoskie coupe z podwójnie doładowaną V8-ką i napędem na tylną oś. Jego linię zewnętrzną zaprojektował Giorgio Giugiaro, a deska rozdzielcza i wnętrze to dzieło Enrico Fumia, ówczesnego dyrektora centrum stylistycznego Lancii. Fakt połączenia 370-konnej jednostki z ekstrawaganckim włoskim designem nadwozia sprawia, że na myśl przychodzi elegancja i sportowe osiągi. Taki właśnie był zamysł konstruktorów. Stworzenie samochodu, który będzie przykuwał wzrok i przysparzał mnóstwo adrenaliny kierującemu. Niespotykane lampy tylne w kształcie bumerangów każdemu fanowi motoryzacji kojarzą się tylko z Maserati. Od 1998 do do 2002 roku wyprodukowano ich 4795 sztuk, z czego egzemplarzy ze skrzynią automatyczną – jak prezentowane – powstało jedynie 2106. Swoją drogą – był to ostatni model marki z silnikiem stworzonym samodzielnie przez Maserati i już tylko to sprawia, że sercach miłośników marki jest to model szczególny.
Czytaj dalej Maserati 3200 GT 2001 – SPRZEDANE
Mercedes 240D W123 1981 – SPRZEDANY
Są kochane i uwielbiane od lat. Mercedesy. Przez lata nie miały sobie równych, wielokrotnie tworząc klasę, w której długo nikt im nie mógł dorównać. Mercedes 240D W123 był jednym z nich. Elegancki sedan średniej klasy, który z rzędowym silnikiem OM616 Diesel uznawany jest za jeden z najtrwalszych samochodów w historii motoryzacji. Nie tylko dojedzie zawsze i wszędzie, ale zrobi to również w maksymalnie komfortowych warunkach. Dziś za około czterdziestoletni egzemplarz w doskonałym oryginalnym stanie wielu jest gotowych zapłacić sporo. To propozycja dla nich. I dla reszty, której wystarczy nasycenie oczu zdjęciami. To sprowadzony z Francji egzemplarz z drugiej serii produkcyjnej. Jest w pięknej konfiguracji kolorystycznej, ma przebieg zaledwie 45000 km i stan, który wskazuje na to, że większość swojego życia spędził w garażu. Taki samochód może być ozdobą kolekcji i zaspokoi nawet najbardziej wymagających miłośników modelu.
Czytaj dalej Mercedes 240D W123 1981 – SPRZEDANY
Mercedes SL 500 R129 1995 – SPRZEDANY
Rewelacyjny silnik V8 i świetne podwozie czynią z niego kultowy, sportowy samochód. W chłodniejszym sezonie możemy się w nim skryć pod aluminiowym hardtopem, by latem czerpać pełną radość z jazdy bez dachu. To magiczne połączenie, wobec którego trudno pozostać obojętnym. Mercedes SL 500 R129 w klasycznym zestawieniu srebrnego koloru i czarnego, skórzanego wnętrza łączy elegancję i sportowe geny. Jeżeli myślicie o pierwszym i jedynym weekendowym samochodzie – to wybór obowiązkowy. Ten egzemplarz ma europejskie pochodzenie, wciąż niewysoki przebieg i atrakcyjną cenę.
Czytaj dalej Mercedes SL 500 R129 1995 – SPRZEDANY
#wedrive kabriolety
W miniony weekend dostaliśmy zaproszenie od naszych przyjaciół z wałbrzyskiej Stajni B na ciekawe wydarzenie. W ramach cyklu przejażdżek pod hasłem #wedrive mieliśmy możliwość spotkania się z grupą miłośników samochodów i objeżdżenia naszych maszyn pięknymi trasami na Pogórzu Zachodniosudeckim i w Sudetach Środkowych. Wraz z pierwszymi cieplejszymi dniami wolno się budzącej tegorocznej wiosny postanowiliśmy wybrać z naszego garażu dwa kabriolety. Były to jeszcze nie wystawione w ofertach – Porsche 911 Carrera 996 z 1999 roku i Jaguar XJS 4.0 z 1994 roku.
Czytaj dalej #wedrive kabriolety
BMW 525e E28 1985 – SPRZEDANE
Dla obniżenia deklarowanego zużycia paliwa producenci stosują dziś coraz mniejsze jednostki napędowe, co sprawdza się niestety jedynie w laboratorium. W BMW 525e E28 zastosowano metodę dokładnie odwrotną. Silnik ETA miał 6 cylindrów i aż 2,7 l pojemności, w zamian popracowano nad sprawnością silnika, podniesiono moment obrotowy i obniżono maksymalne obroty, co przyniosło oczekiwane efekty. Kultura pracy stoi na najwyższym poziomie, 7-8 l/100 km w trasie robi wrażenie nawet dziś, a wówczas – było na poziomie najmniejszych 4-cylindrowych silników BMW. Co więcej? W tym egzemplarzu najlepsze kolory lat 80-tych, przepięknie utrzymane wnętrze, automatyczna skrzynia biegów, tylny napęd, szyberdach, kojąco miękkie zawieszenie i dwie pary drzwi – wszystko co trzeba, by w ładną pogodę zabrać rodzinę lub przyjaciół w relaksującą podróż w lata 80-te. Ten egzemplarz ma nieco ponad 150 tysięcy przebiegu i był zawsze w rękach jednego, szwajcarskiego właściciela. Prezentuje się wspaniale i jeździ wyśmienicie.
Czytaj dalej BMW 525e E28 1985 – SPRZEDANE
Austin Rover Mini 1983 – SPRZEDANY
Ciekawe klasyki mają to do siebie, że odwracają głowę bardziej, niż kilkukrotnie droższe nowe samochody. Ten Miniak dodatkowo dostarcza takiej porcji adrenaliny, że po godzinnej przejażdżce można być grzecznym przez cały tydzień. Co tu tak ekscytuje? Z pewnością wygląd, ale i fakt, jak jeździ. Wzmocniony silnik, dziki gwizd skrzyni na prostych zębach, niemal zero-jedynkowe działanie przepustnicy, doskonała przyczepność będąca efektem sztywnego zawieszenia i piórkowej masy. Ten Austin Rover Mini jest zmodyfikowany, poszerzony i obniżony, wewnątrz spartański. Zbudowany według podobnej koncepcji jak Singer, z pewnością jest o wiele bardziej przystępny.
Czytaj dalej Austin Rover Mini 1983 – SPRZEDANY
BMW 530i E39 2001 – SPRZEDANE
Lakier Topas-blau, M Aerodynamikpaket, Shadow-Line, sportowe fotele, antracytowa podsufitka. Czytanie listy wyposażenia tego BMW 530i E39 dla niejednego miłośnika będzie jak baśń. Tu wszystko wyszło z fabryki tak, by dobrze ze sobą zagrało i wciąż gra wyśmienicie, a to, jak się prezentuje ten samochód to tylko część tej opowieści. Druga strona medalu to oczywiście sposób, w jaki ten samochód jeździ, a jest to sama przyjemność. 3-litrowa, sześciocylindrowa jednostka rozwija moc płynnie i wystarczającej ilości, by zapewnić odpowiednie przyspieszenie, piękne doznania dźwiękowe i odczucie, że napęd idzie na jedyną właściwą oś. Do tego dochodzi przeświadczenie, że wszystko wokół jest świetnie wykonane, pasuje do siebie i podporządkowane jest wyłącznie wygodzie kierowcy i pasażerów. To doskonałe narzędzie do jazdy, nie przeładowane elektroniką i w odczuciu bardzo mechaniczne. Przesiadając się z tego samochodu do generację młodszego E60… niejeden będzie chciał zatrzymać czas i powiedzieć „kiedyś to były czasy”.
Czytaj dalej BMW 530i E39 2001 – SPRZEDANE
Volvo PV544 Sport 1961 – SPRZEDANE
9 na 10 osób na ulicy pomyśli, że to Warszawa. Zmieni zapewne zdanie, gdy zobaczy, jak to startuje spod świateł, albo policzy liczbę drzwi. Volvo PV544 powstawało w latach 1958-1969 i było niewiele zmienioną stylistycznie wersją rozwojową modelu PV444 (1946-1958). Oba modele w Niemczech nazywane były Buckelvolvo albo Katzenbuckel, co znaczy tyle, co „koci grzbiet”. Taką stylistykę dzieliło wiele samochodów z lat 40-tych i 50-tych, wynikała ona wprost z aerodynamicznego doskonalenia kształtów z lat 30-tych, przy ograniczeniu ilości ozdób zewnętrznych. Choć dzisiaj sylwetka PV544 wydaje się być już mocno archaiczna, sam samochód może nas zaskoczyć wieloma nowoczesnymi rozwiązaniami. Nadwozie jest samonośne, silnik górnozaworowy, a skrzynia w pełni zsynchronizowana i ma aż 4 biegi. Już w 1961 roku pojawiły się tutaj pasy trzypunktowe, jako pierwsze tego typu rozwiązanie na świecie. Volvo PV544 Sport to przedstawiciel z pierwszego okresu produkcji, ze wzmocnionym, 85-konnym silnikiem B16b. Do dyspozycji kierowca otrzymuje tu aż 25 KM więcej, niż w wersji podstawowej. Jeżeli dalej będziemy się trzymać analogii do naszej Warszawy, to wręcz trudno będzie nam uwierzyć, że pod koniec lat pięćdziesiątych i na początku lat sześćdziesiątych model PV544 stał się jednym z najlepszych samochodów rajdowych na świecie, pomagając wygrać m.in. Rajd Safari i meksykańskie Carrera Panamericana. Dziś za jego kierownicą wciąż nie będziemy zawalidrogami, co zaskoczy pewnie niejednego motoryzacyjnego dyletanta. Ten egzemplarz jest kilkanaście lat po przeprowadzonej renowacji, wciąż prezentuje się bardzo świeżo, zachowując wciąż oryginalne wnętrze. Dzięki gustownym dodatkom w postaci daszka nad przednią szybą i małym brewkom nad światłami zyskał nowy sznyt, bardzo „retro” i stylowy.
Czytaj dalej Volvo PV544 Sport 1961 – SPRZEDANE
Mercury Monterey Coupe 1967 – SPRZEDANY
Historia rozwoju amerykańskiej motoryzacji to okresy pionierskie, czasy rozkwitu i nieprawdopodobnego wręcz rozmachu przechodzące stopniowo w elegancję, aż do kryzysu naftowego, który bezpowrotnie odebrał jej dawną wielkość. Od lat 50-tych, przez 60-te i tylko sam początek lat 70-tych trwał okres najwspanialszego rozkwitu. Potęga mocy i brzmienia jednostek V8, rozmiary pozwalające wygodnie rozlokować wszystkie podzespoły i pasażerów oraz sylwetki, która udekorowane chromem co roku musiały odnajdywać nowe trendy i tworzyć modę. Z jednej strony łobuzerskie „muscle cars”, a z drugiej strony bardziej dojrzałe „full size”, które nawet współcześnie zaskoczyć mogą komfortem, płynącym z niezależnego zawieszenia wszystkich kół. Prekursorem był Ford Galaxie w 1965 roku i tą samą technikę otrzymała również oparta na powiększonym o 4 cale rozstawie osi rodzina samochodów Mercury. Samochody dostępne były jako sedan, kombi, kabriolet i coupe, wszystkie wyróżniały się nowym grillem z czterema okrągłymi lampami, który nawiązywał do najbardziej luksusowego w gamie marek koncernu Forda, Lincolna. Nasz Mercury Monterey Coupe to rocznik 1967, wyróżniający się płynnie poprowadzoną linią dachu, która uczyniła z niego najdłuższe auto typu fastback coupe w historii. To 556 centymetrów amerykańskiego luksusu, napędzane solidnym big blockiem o pojemności 390 cali sześciennych. Nas absolutnie urzekł kolorem, ale również oryginalnym stanem zachowania. Kiedy go kupiliśmy, miał za sobą jedynie 43 tysiące przejechanych mil, w pełni oryginalne wnętrze, w dużej części pierwszy lakier i nawet fabryczne, diagonalne opony. Przywróciliśmy go do użytku, a on w zamian nauczył nas szacunku do amerykańskiej motoryzacji.
Czytaj dalej Mercury Monterey Coupe 1967 – SPRZEDANY