Maserati Shamal 1991 – SPRZEDANE

Maserati Shamal to absolutnie wyjątkowe połączenie cech ekscytujących. Z jednej strony niezwykle agresywna sylwetka dopracowana przez włoskiego mistrza, Marcelo Gandini. Wywodzi się z modelu Ghibli, ale ma szereg cech wyróżniających – mocniej pochyloną tylną szybę, czarny słupek z oznaczeniem modelu pełniący rolę pałąka bezpieczeństwa, wreszcie charakterystycznie wycięte tylne błotniki, będące swoistym podpisem stylisty. Podobnie, jak choćby w Lamborghini Countach. Od strony mechanicznej jest również pięknie. Manualna skrzynia, tylny napęd, krótki rozstaw osi i absolutny brak kontroli trakcji. A pod maską? Słynne V8 Maserati, wzbogacone o dwie turbosprężarki. W latach 1989–1995 zbudowano zaledwie 369 egzemplarzy.

Maserati Shamal
Rocznik: 1991
Przebieg: 41000 km
Pojemność: 3217 cm³
Rodzaj paliwa: benzyna
Skrzynia biegów: manualna
Moc: 326 KM

Szakal? Nie wróć… Shamal! Ten mega rarytas lat 90. jest ponownie w mojej ofercie!

Co to za auto? Powstało ich zaledwie 369 sztuk, a wóz jest ostatnim trójzębem zaprezentowanym (1989) za czasów panowania De Tomaso. Ten bazujący jeszcze na elementach biturbo projekt został opracowany przez Maserati przy współpracy z moim ulubionym designerem – Marcello Gandini. Widać jego co najmniej dwa charakterystyczne elementy: tylne nadkola wyjęte prosto z Lambo Countach oraz coś absolutnie niepowtarzalnego – spojler na przedniej masce! Gość był absolutnie wyjątkowy!

Mechanicznie to też interesujące auto. Adaptacyjne zawieszenie sterowane ze środka powstało we współpracy z Koni, a silnik to znana do tej pory jednostka biturbo v6 z dołożonymi dwoma dodatkowymi cylindrami. 6 biegów manual, szpera i 5,3 s do 100 km/h.

Jak to jeździ? Fotele są kosmicznie wyprofilowane, siedzi się wygodnie, acz pozycja za kierownicą jest trudna, jak w każdym Włochu z lat 80. Oni wszyscy mieli chyba za krótkie nogi i za długie ręce. Ja to lubię! Auto ma 326 koni i waży 1400 kg, przy czym jest bardzo krótkie. Wrażenia z jazdy są takie, jakbyśmy wzięli Deltę Integrale Evo 2 i wymontowali z niej przedni napęd i dodali 100 koni. Jednym słowem jest dużo frajdy, sapania blow offów, zrywanie przyczepności i dźwięk przypominający Deltę, choć to V8.