Ferrari 456 GT 1993 – SPRZEDANE

Ferrari 456 GT to prawdziwe 4 miejscowe Gran Turismo zbudowane według tradycyjnej szkoły Ferrari. Silnik V12 z przodu, tylny napęd, manualna 6-stopniowa skrzynia biegów i 442 konie mechaniczne. Rysunek Pietro Camardella z Pininfariny był mocno inspirowany Ferrari 365 GTB/4 Daytona, ale zarazem wzbogacony o symbole nowoczesności lat 80./90. W 1992 roku kosztowało 200.000 USD, czyli połowę ceny katalogowej Ferrari F40. Powstało 1548 sztuk, zaledwie o 237 sztuki więcej niż F40. Mowa tu o prawilnym Ferrari 456 GT w wersji przedliftowej (przed Modificata), z manualną skrzynią biegów. Skąd nawiązanie do F40? Ten egzemplarz został zakupiony w Szwajcarii, gdzie zajmował miejsce w garażu obok Ferrari Daytony i właśnie F40.

Ferrari 456 GT
Rocznik: 1993
Przebieg: 30000 km
Pojemność: 5474 cm³
Rodzaj paliwa: benzyna
Skrzynia biegów: manualna
Moc: 436 KM

Kupiłem go w Szwajcarii, od rodziny pierwszego właściciela, który miał kolekcję aut z konikiem, a 456 zajmował zaszczytne miejsce obok Daytony i Ferrari F40. Miał też swojego prywatnego mechanika, który na bieżąco dbał o wszystkie auta z garażu. Jednym słowem, było to kiedyś Ferrari z górnej półki cenowej, które w latach 2000 szurało po dnie, a dziś się odradza i topowe modele, w topowej konfiguracji i z małym przebiegiem, pną się cenowo do góry.

Ostrzegałem, że w tym tygodniu będę często wspominać o dobrych długoterminowych inwestycjach i oto kolejna z nich! Jednakże Ferrari służy to jeżdżenia, bo od patrzenia się tylko psuje, dlatego nie kieruję moich postów do inwestorów, lecz do pasjonatów, którzy chcą przeżyć coś wyjątkowego, a przy okazji nie stracić, a być może zyskać… na pewno wspaniałe wspomnienia.

456 GT chodziło za mną od dłuższego czasu. V12, manual, 5 sekund do 100 km/h, ponad 300 km/h i nieco zapomniany model wydawał mi się receptą na sukces. Nie mogłem jednak patrzeć na te nudne srebrne i granatowe sztuki, które wysypywały mi się z ogłoszeń.

Po raz pierwszy serce mi mocniej zabiło, jak zobaczyłem grafitowy egzemplarz z tanem w środku. Miał jednak prawie 100.000 km, a to było dla mnie zbyt wiele. Drugi raz serce mi zabiło jak zobaczyłem ciemnozielone 456 GT z tanem w środku. No tutaj już przebieg zwalił mnie z nóg, bo wynosił 150.000 km. Trzeci raz okazał się być ostateczny… Rosso Corsa w pierwszym lakierze, z tanem w środku i przebiegiem 30.000 km (obecnie 31.000 km) czekała na mnie w Szwajcarii pod Zurychem.

Egzemplarz, który Wam oferuję jest naprawdę wyjątkowy. To 1 z 256 sztuk wyprodukowanych, jeszcze przez Pininfarinę, w 1993 roku, charakteryzująca się piękną kierownicą jeszcze bez Airbagu. Czerwonych 456 GT praktycznie nie ma na rynku, a z tak niskim i udokumentowanym przebiegiem to już wyższy poziom wtajemniczenia. Tak jak wspomniałem kupiłem go od syna pierwszego właściciela, który był prawdziwym miłośnikiem Ferrari. Auto ma wszystkie książki, wszystkie serwisy, zestaw oryginalnych narzędzi Ferrari i jest w pierwszym lakierze. Zarejestrowane w Polsce. Ostatnia wymiana rozrządu miała miejsce w 2020 roku i 3000 km temu.