BMW 328iA Cabriolet E36 1998 – SPRZEDANE

Przez lata z rynku zniknęły w zasadzie wszystkie fajne E36. Powodów jest kilka – przez popularność wśród młodych (niekoniecznie odpowiedzialnych i myślących) adeptów kierownicy po wszelkiego rodzaju przypadkowe sytuacje, gdzie logo BMW w połączeniu z niską swojego czasu cenę używanych egzemplarzy zrobiło z nich auta robocze lub dojazdowe. Dość powiedzieć, że znalezienie dziś oryginalnej E36 z najlepszym silnikiem 2.8 to wyzwanie. E36 w wersji cabrio to kwintesencja lat 90. – niska linia nadwozia, muskularne nadkola, chromowane detale i subtelne oznaczenie modelu. Z otwartym dachem zyskiwało jeszcze więcej stylu, nie tracąc nic z dynamiki.

BMW 328iA Cabriolet E36
Rocznik: 1998
Przebieg: 149000 km
Pojemność: 2793 cm³
Rodzaj paliwa: benzyna
Skrzynia biegów: automatyczna
Moc: 197 KM

Znaleźliśmy. Świetne E36 i do tego cabrio! Cała (poza maską) w oryginalnym lakierze z minimalnymi śladami upływu czasu, kilka drobnych rysek i micro niedoskonałości – nic więcej niż można byłoby się spodziewać po kilkuletnim już aucie. Stan karoserii określamy na dużo powyżej przeciętnej dla 27-letniego kabrioleta. Prosta i śliczna – bostongreen jej pasuje!

Nasz egzemplarz to wspaniale utrzymany samochód ze Szwajcarii do tego w boskiej konfiguracji. Warto podkreślić, że w stosunku do seryjnie słabiej wyposażonych popularnych E36 z mniejszymi silnikami, nasza wyposażony jest w automatyczną klimatyzację, radio z bluetooth i telefonem (działa perfekcyjnie), podgrzewane fotele, dwa komplety welurowych dywaników (jasne i czarne), czujniki parkowania tył, komputer pokładowy – wszystko sprawne. Skóra na fotelach jest miękka i sprężysta, plastiki wciąż mają swoją strukturę i ten charakterystyczny dla nowych BMW zapach. Na wyświetlaczach każdy piksel jest sprawny, żadnych przebarwień lub cieni.

Piękny dach w pasującej zieleni składa się bez najmniejszych zarzutów i wygląda jak w 5-letnim cabrio. Szyba w dachu jest nadal w bardzo przyzwoitej kondycji, przejrzysta i bez załamań.

Układ napędowy wraz z silnikiem to poezja i nie ma tu po prostu o czym gadać – wzór utrzymania, tak pod kątem mechanicznym, jak i wizualnym, obejrzyjcie zdjęcia.

Reasumując – ginąca rasa w jednej z najpiękniejszych konfiguracji ever!